Nowy rozdział dla KTM – Bajaj wchodzi na pełne obroty
Po miesiącach finansowych zawirowań, w których zwolniono ponad 870 osób, KTM wchodzi w kolejny etap reorganizacji.
Nowy właściciel większościowego pakietu – Rajiv Bajaj, prezes indyjskiego giganta Bajaj Auto, zapowiedział redukcję kosztów o 50%. Co istotne, plan obejmuje wszystkie działy – od R&D, przez administrację i IT, aż po jednostki odpowiedzialne za sport i marketing.
„Musimy uprościć strukturę i zmniejszyć liczbę managerów. Tylko wtedy KTM odzyska stabilność” – tłumaczy Bajaj.
Zmiana władzy – koniec Pierer Mobility
Po tym, jak austriacka komisja ds. przejęć zatwierdziła transakcję, Bajaj przejmuje większościowy pakiet w Pierer Mobility, co w praktyce oznacza pełną kontrolę nad KTM, Husqvarną i GASGAS. W listopadzie ma odbyć się nadzwyczajne posiedzenie rady nadzorczej, podczas którego zostaną wprowadzeni nowi członkowie oraz podjęta decyzja o zmianie nazwy spółki na Bajaj Mobility. To symboliczny koniec ery Stefana Pierera – człowieka, który uratował KTM przed upadkiem, ale według Bajaja… doprowadził markę do kolejnego kryzysu.
„Najczęstszą przyczyną korporacyjnego upadku jest korporacyjna chciwość” – powiedział Bajaj w rozmowie z CNBC-TV18, odnosząc się do polityki poprzedniego zarządu.
GASGAS pierwszą ofiarą zmian
Pierwsze efekty „nowego porządku” widać już w marce GASGAS.
Hiszpańska fabryka odpowiedzialna za produkcję motocykli trialowych ma zostać zamknięta, a linie przeniesione do Mattighofen w Austrii.
To koniec pewnej epoki dla GASGAS, która od lat była symbolem hiszpańskiej myśli trialowej.
Produkcja motocrossów i enduro już wcześniej została scalona z liniami KTM, więc ten krok wydaje się logiczny z punktu widzenia korporacyjnych kosztów. Jednak zamknięcie fabryki oznacza utracone miejsca pracy w Hiszpanii oraz wycofanie się marki z fabrycznych zespołów trialowych – zarówno w Mistrzostwach Świata, jak i Hiszpanii. GASGAS zapowiada jednak wsparcie dla prywatnych zawodników, dostarczając im motocykle i części zamienne.
Czy Mattighofen może spać spokojnie?
Na razie produkcja KTM i Husqvarny pozostaje w Austrii.
W fabryce w Mattighofen pracuje dziś około 1450 osób, a łącznie w całym koncernie – 3400.
Jednak słowa Bajaja z wcześniejszych wywiadów nie pozostawiają złudzeń:
„Produkcja w Europie umiera.”
To zdanie budzi niepokój nie tylko wśród pracowników, ale i lokalnych władz Górnej Austrii.
Bajaj nie ukrywa, że w perspektywie kilku lat część produkcji może zostać przeniesiona do Indii, gdzie koszty wytwarzania są kilkukrotnie niższe. Jeśli ten scenariusz się sprawdzi, region Mattighofen – uznawany dotąd za serce austriackiego przemysłu motocyklowego – może czekać trudna przyszłość.
Sport motorowy pod znakiem zapytania
Cięcia dotkną też dział sportu, który do tej pory był jednym z kluczowych filarów marki KTM.
W 2024 roku na motorsport przeznaczono około 60 milionów euro, ale budżet ma zostać znacząco ograniczony. Pomimo tego, KTM kontynuuje prace nad nową generacją motocykli MotoGP, które będą zgodne z przepisami obowiązującymi od sezonu 2027. Trudno jednak przewidzieć, czy za kilka lat austriackie motocykle nadal będą startować z takim rozmachem jak dziś.
Co dalej?
Nie da się ukryć – przejęcie KTM przez Bajaja to koniec pewnej ery. Z jednej strony widać w tym ruchu logikę: firma potrzebuje stabilności finansowej, prostszej struktury i lepszego zarządzania. Z drugiej – trudno nie zauważyć ryzyka, że tożsamość KTM jako europejskiej marki może zostać rozmyta w globalnym, korporacyjnym modelu zarządzania.
Czy KTM stanie się marką „z indyjskim paszportem”? Na odpowiedź przyjdzie nam jeszcze poczekać, ale jedno jest pewne – era Pierera dobiegła końca, a nowy właściciel nie zamierza tracić czasu na sentymenty.

