Test: Ochraniacze kolan Leatt ReaFlex Pro Flint – lekko, wygodnie, ale czy bezpiecznie?

Pierwsze wrażenia

Leatt ReaFlex Pro Flint to ochraniacze, które mają łączyć komfort noszenia z rozsądnym poziomem bezpieczeństwa. Zakładasz je na nogi i… właściwie po chwili o nich zapominasz. Nie uciskają, nie zsuwają się i nie ograniczają ruchów. Pod względem wygody – jest naprawdę w porządku. Jakość użytych materiałów i wykonanie samych ochraniaczy oceniam na bardzo dobry.

Konstrukcja jest lekka (ok. 300 g para), a dzięki zastosowaniu tkanin MoistureCool i AirMesh skóra pozostaje sucha nawet w cieplejsze dni. Wysoką oddychalność zapewnia też perforowana struktura, a silikonowe mankiety skutecznie utrzymują ochraniacze na miejscu. Jednak po dłuższej przerwie miałem nieco problemy ze skórą, tak jakby nieco się zaczerwieniła.

Ochrona – czyli teoria kontra praktyka

Producent chwali się wynikiem ochrony Leatt na poziomie 15/25 i zastosowaniem żelowych wstawek ReaFlex, które mają pochłaniać energię uderzeń. W praktyce jednak wrażenie jest… umiarkowane. Nie ma tutaj tej pewności co w przypadku bardziej tradycyjnych ochraniaczy, nie mówiąc już o profesjonalnych ortezach.

Ochraniacze przypominają bardziej miękkie protektory ze spodni motocyklowych – tyle że stabilniejsze, bo nie przesuwają się podczas jazdy. Nie ma tu twardych skorup ani solidnych wzmocnień, które dawałyby poczucie pełnego bezpieczeństwa.

Po kilku upadkach na lekkich szutrach można powiedzieć jedno – do jazdy adventure lub TET to minimum ochrony, które lepiej mieć niż nie mieć, ale nic więcej. Dla motocyklistów enduro czy osób jeżdżących agresywnie w terenie – to zbyt delikatny zestaw.

Komfort użytkowania

Pod względem wygody – trudno się przyczepić. Ergonomiczny, wstępnie wygięty kształt świetnie dopasowuje się do nogi, a materiały użyte w konstrukcji sprawiają, że ochraniacze są niemal niewyczuwalne. To idealny wybór na ciepłe dni, lekkie trasy lub rekreacyjną jazdę, gdzie liczy się przewiewność i swoboda, a nie maksymalna ochrona przed uderzeniem.

Podsumowanie ADV Point

Ochraniacze Leatt ReaFlex Pro Flint to sprzęt, który stawia na komfort i lekkość, ale nie zaspokoi tych, którzy szukają maksymalnej ochrony. Dobrze sprawdzą się w lekkim offroadzie, turystyce, a nawet na rowerze MTB, ale jeśli planujesz poważne enduro lub rajdy typu cross-country – lepiej sięgnąć po coś mocniejszego.

Zalety ✅

  • dobry komfort noszenia,
  • świetna wentylacja i przewiewność,
  • lekkie i kompaktowe (ok. 300 g),
  • nie przesuwają się podczas jazdy,
  • dobre wykonanie i materiały.

Wady ❌

  • niska realna ochrona przy mocnym upadku,
  • brak twardych wstawek,
  • wrażenie „miękkiego” zabezpieczenia,
  • raczej dla turystów i lekkiego offroadu niż poważnego enduro.


Świetny wybór dla tych, którzy cenią wygodę i swobodę ruchu – ale nie dla tych, którzy chcą mieć pewność, że kolano wytrzyma każdy kontakt z ziemią. Mam wrażenie, że w tej cenie można znaleźć coś zdecydowanie lepszego, z twardym tworzywem, który może ochronić nasze kolano bardziej.

Produkt zakupiony na własne potrzeby.

Ostatnie newsy

Najlepsze newsy