Leatt Dual Axis to rozbudowane ochraniacze kolan i goleni, które mają stanowić kompromis pomiędzy prostymi protektorami a znacznie droższymi ortezami. Przez kilka miesięcy używałem ich podczas jazdy na KTM 690 Enduro R, pokonując około 3500 kilometrów w Polsce i Maroku.
Wprowadzenie
Ochraniacze kupiłem samodzielnie i nie był to produkt udostępniony przez producenta ani sklep. Używałem ich przede wszystkim podczas jazdy po szutrach i trudniejszych odcinkach terenowych, ale najważniejszym sprawdzianem okazała się wyprawa do Maroka. Zdarzały się wtedy dni, podczas których miałem je na nogach przez pięć, sześć, a nawet około ośmiu godzin.
Leatt Dual Axis zakładam pod spodnie REV’IT! Peninsula. Dolna część ochraniacza delikatnie wchodzi do wysokiego buta motocyklowego, ale podczas jazdy nie powoduje to dyskomfortu i nie ogranicza ruchów nogi.
W czasie testu zaliczyłem również wywrotkę, podczas której kolano przyjęło uderzenie. Nie był to laboratoryjny test ani szczególnie poważny wypadek, dlatego na jego podstawie nie zamierzam formułować daleko idących wniosków dotyczących poziomu ochrony. Mogę jednak powiedzieć, że poza krótkotrwałym bólem nie pojawiły się żadne konsekwencje.
Dane techniczne Leatt Dual Axis
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Rodzaj | Ochraniacze kolan i goleni |
| Konstrukcja | Twarda skorupa, pianka uderzeniowa 3DF i dwa punkty obrotu |
| Certyfikacja | CE EN 1621-1 Level 1 |
| Chronione obszary | Kolano i goleń |
| Masa | Od 850 g za parę |
| Dostępne rozmiary | S/M, L/XL, XXL |
| Wentylacja | Otwory w twardych panelach |
| Kolor testowanego modelu | Czarny |
| Cena | Około 340–450 zł |
| Sposób pozyskania | Zakupione samodzielnie |
Leatt stosuje w tym modelu twardą skorupę uzupełnioną wentylowaną pianką 3DF. Konstrukcja ma osobne wersje dla lewej i prawej nogi, a dwa boczne przeguby podążają za ruchem kolana. Ochraniacze posiadają certyfikat ochrony kolana i goleni EN 1621-1 Level 1, ważą od 850 gramów za parę i są oferowane w trzech zakresach rozmiarowych.
Pierwsze wrażenia i wykonanie
Po wyjęciu z opakowania Leatt Dual Axis wyglądają na dość masywne. To nie są miękkie protektory, które można zwinąć i schować do małego plecaka. Twarde panele obejmują kolano oraz znaczną część goleni, a po bokach znajdują się charakterystyczne przeguby odpowiadające za pracę całej konstrukcji.
Pomimo gabarytów ochraniacze nie sprawiają wrażenia przesadnie ciężkich. Masa jest rozłożona na dużej powierzchni nogi, dzięki czemu podczas jazdy nie czułem, żeby ciągnęły kolana w dół lub wyraźnie obciążały nogi. Najważniejszym elementem jest dla mnie sposób zapinania. Paski można raz dopasować do obwodu nogi, a później korzystać z gotowych zaczepów. Nie trzeba za każdym razem odpinać rzepu, ponownie ustawiać naprężenia i zastanawiać się, czy oba ochraniacze zostały zapięte tak samo.
To proste rozwiązanie, ale w praktyce mocno skraca zakładanie całego zestawu. Po znalezieniu odpowiedniego ustawienia wystarczy wpiąć zaczepy i ochraniacz od razu trzyma nogę z wcześniej dobraną siłą. Pod paskami zastosowano dodatkowe fragmenty materiału oddzielające gumowe elementy od skóry. Dzięki temu podczas dłuższej jazdy paski nie wcinają się mocno w nogę i nie pozostawiają tak wyraźnych odcisków, jak mogłoby się wydawać po wyglądzie ochraniaczy.
Leatt Dual Axis podczas jazdy w terenie
Największą zaletą Leatt Dual Axis jest swoboda ruchów. Dwa punkty obrotu pozwalają ochraniaczom zginać się razem z kolanem, dlatego nie miałem wrażenia walki ze sztywną skorupą podczas jazdy na stojąco, siadania na kanapie czy przemieszczania ciężaru ciała. Ochraniacze nie krępują nóg również pod spodniami REV’IT! Peninsula. Trzeba oczywiście mieć odpowiednią ilość miejsca w nogawkach, ale po prawidłowym ułożeniu nie pojawiało się nieprzyjemne ciągnięcie materiału ani blokowanie kolana.
Wąski panel goleni wchodzi delikatnie do buta. Początkowo obawiałem się, że warstwy zaczną się na siebie nakładać i powodować ucisk, ale podczas jazdy nie okazało się to problemem. Producent również wskazuje smukłą osłonę goleni jako rozwiązanie zaprojektowane z myślą o współpracy z wysokim butem motocyklowym.
Dobrze wyregulowane Leatt Dual Axis pozostają na swoim miejscu. Podczas normalnej jazdy, wstawania na podnóżkach i pracy ciałem nie miałem problemu z ich zsuwaniem się. Czasami wymagają jednak poprawienia, szczególnie po częstym kucaniu przy motocyklu, podnoszeniu go lub wykonywaniu innych czynności na ziemi. W takiej sytuacji ochraniacz może delikatnie przesunąć się w dół i warto podciągnąć go przed ponownym rozpoczęciem jazdy. Nie dzieje się to na tyle często, żebym uważał za istotną wadę, ale nie są to protektory, które zawsze pozostają idealnie w jednym miejscu niezależnie od aktywności.
Komfort podczas wielogodzinnej jazdy
Na krótkich trasach właściwie nie zwracam uwagi na obecność ochraniaczy. Nie powodują punktowego ucisku, nie blokują ruchów i nie przeszkadzają podczas operowania motocyklem. Dopiero po kilku godzinach zaczynam czuć, że mam na nogach dodatkową konstrukcję. W moim przypadku wyraźniejsze zmęczenie pojawiało się zwykle po pięciu lub sześciu godzinach, czasami później. Najdłuższe dni testowe trwały około siedmiu–ośmiu godzin i dopiero wtedy miałem ochotę zdjąć ochraniacze podczas dłuższego postoju.
Nie oznacza to, że po ośmiu godzinach stają się nagle bardzo niewygodne. Pojawia się raczej ogólne poczucie ucisku i potrzeba uwolnienia nóg od kolejnej warstwy wyposażenia. Biorąc pod uwagę rozmiar oraz zakres ochrony, uważam taki wynik za bardzo dobry.
W Maroku dochodziła jeszcze wysoka temperatura. Otwory wentylacyjne pomagają w odprowadzaniu ciepła, ale twarda skorupa i pianka nadal zakrywają dużą część nogi. Nie można więc oczekiwać przewiewności porównywalnej z małym, miękkim protektorem. Nie miałem jednak problemu, który zmusiłby mnie do rezygnacji z ochraniaczy lub skrócenia jazdy.
Ochrona podczas upadku
Podczas testu zaliczyłem jedną wywrotkę, w trakcie której uderzyłem zabezpieczonym kolanem. Poczułem ból, ale na tym się skończyło. Nie pojawił się uraz, obrzęk ani problem z kontynuowaniem jazdy.
Było to dla mnie praktyczne potwierdzenie, że twarda skorupa i wewnętrzna pianka potrafią przejąć przynajmniej część energii uderzenia. Nie oznacza to jednak, że Leatt Dual Axis zapewniają ochronę na poziomie ortez kolanowych.
Dual Axis są certyfikowanymi ochraniaczami przed uderzeniami, a nie konstrukcją mającą stabilizować staw oraz chronić więzadła przed wszystkimi rodzajami przeciążeń. Oficjalna certyfikacja dotyczy ochrony kolana i goleni zgodnie z normą EN 1621-1 Level 1.
Dla osoby jeżdżącej rekreacyjnie po szutrach, podróżującej motocyklem adventure i okazjonalnie wybierającej trudniejszy teren taki poziom może być rozsądnym kompromisem. Przy regularnym hard enduro, dużych skokach, szybkiej jeździe treningowej lub intensywnej rywalizacji rozważyłbym jednak pełne ortezy.
Wytrzymałość po 3500 kilometrach
Po kilku miesiącach i około 3500 kilometrach moje Leatt Dual Axis nadal wyglądają niemal jak nowe. Nie pojawiły się pęknięcia twardych paneli, luzy w przegubach ani problemy z działaniem zaczepów. Paski nie rozciągnęły się i nadal utrzymują ustawione wcześniej naprężenie. Nie zauważyłem również wyraźnego zużycia elementów materiałowych znajdujących się pod gumowymi taśmami.
Na skorupach nie ma istotnych rys, mimo jazdy w terenie, pakowania sprzętu i wyprawy do Maroka. W tym przypadku sporo zależy oczywiście od charakteru upadków. Nie uderzałem nimi wielokrotnie w kamienie i nie próbowałem celowo sprawdzać granic konstrukcji. Najważniejsze jest dla mnie jednak to, że po całym okresie testowym nie musiałem niczego regulować, dokręcać ani naprawiać. Ochraniacze zachowały swój kształt, a mechanizm działa tak samo jak na początku.
Cena i konkurencja
W momencie przygotowywania testu Leatt Dual Axis można znaleźć w Polsce za około 340–450 zł, zależnie od sklepu, promocji i dostępnego rozmiaru. Najtańsze znalezione oferty wynosiły około 339,99 zł, natomiast w jednym z dużych sklepów motocyklowych regularna cena sięgała 449 zł. Nie jest to najtańszy sposób ochrony kolan, ale też daleko mu do cen pełnych ortez. W zamian otrzymujemy ochronę kolana i znacznej części goleni, certyfikat Level 1, twardą skorupę, piankę uderzeniową oraz dobrze działający system przegubów.
Właśnie połączenie ceny, wygody i zakresu ochrony jest największą siłą tego modelu. Tańsze, prostsze protektory mogą być lżejsze i łatwiejsze do schowania, ale często nie osłaniają tak dużej części nogi lub gorzej pracują przy mocnym zgięciu kolana.
Z drugiej strony Leatt Dual Axis nie zastąpią ortezy. Przed zakupem trzeba więc odpowiedzieć sobie nie tylko na pytanie o budżet, ale również o rodzaj jazdy. Dla turystyki adventure, szutrów i rekreacyjnego terenu uważam je za bardzo sensowną propozycję. Do ostrego hard enduro poszukałbym rozwiązania oferującego bardziej rozbudowaną stabilizację stawu.
Podsumowanie
Po około 3500 kilometrach Leatt Dual Axis oceniam jako jedne z tych ochraniaczy, które dobrze łączą solidną konstrukcję z wygodą potrzebną podczas długiej jazdy. Najbardziej doceniam naturalną pracę przegubów, prosty system zapinania oraz brak mocnego ucisku pasków na nogę.
Nie są całkowicie niewyczuwalne. Po sześciu, siedmiu czy ośmiu godzinach chcę je już zdjąć, ale trudno uznać to za poważną wadę przy tak rozbudowanej osłonie kolana i goleni. Podczas krótszych tras oraz normalnego dnia jazdy w terenie zwykle przestaję o nich myśleć. Po wywrotce ochroniły moje kolano na tyle, że skończyło się jedynie na chwilowym bólu. Nie traktuję tego jako dowodu ich skuteczności w każdym możliwym wypadku, ale z punktu widzenia użytkownika produkt spełnił swoje zadanie.
Czy kupiłbym Leatt Dual Axis ponownie? Tak. Poleciłbym je przede wszystkim osobom jeżdżącym turystycznie, po szutrach i średnio trudnych trasach terenowych. Jeżeli ktoś regularnie uprawia hard enduro lub oczekuje stabilizacji stawu porównywalnej z profesjonalną ortezą, powinien spojrzeć na bardziej zaawansowane i znacznie droższe rozwiązania.


Zalety ✅
- komfort podczas 3-4h jazdy,
- naturalna praca przegubowej konstrukcji,
- nie ograniczają ruchów pod spodniami,
- raz ustawione paski nie wymagają każdorazowej regulacji,
- dodatkowy materiał ogranicza odciskanie się pasków,
- dobrze utrzymują się na nodze podczas jazdy,
- osłona goleni mieści się w wysokim bucie,
- brak luzów i widocznego zużycia po około 3500 km,
- dobry stosunek ceny do zakresu ochrony.
Wady ❌
- po wielu godzinach zaczynają być odczuwalne (8-10h),
- czasami wymagają poprawienia po częstym kucaniu lub pracy przy motocyklu,
- poziom ochrony nie zastępuje pełnych ortez podczas hard enduro.

