W ostatnich latach polskie marki coraz śmielej zaznaczają swoją obecność w świecie akcesoriów motocyklowych. Dotyczy to również bagażu, gdzie obok uznanych zagranicznych producentów pojawiają się konstrukcje projektowane z myślą o wymagających podróżach adventure. Red Koyot jest jedną z takich firm i właśnie ich zestaw X-DURO 36L postanowiłem zabrać na jeden z najbardziej wymagających wyjazdów, jakie można zorganizować w tej części świata. Co więcej test jest możliwie jak najbardziej rzetelny ponieważ kupiłem sakwy za własne pieniądze bo po prostu mi się podobały. A jak wyszło? Zapraszam do testu.
Przez jedenaście dni sakwy towarzyszyły mi podczas wyprawy po Maroku. Łącznie pokonały blisko 3000 kilometrów na KTM-ie 690 Enduro R, zaliczyły kilka wywrotek, jedną mocniejszą glebę i codzienną jazdę po kamienistych szlakach. To jednak nie będzie klasyczny test laboratoryjny ani analiza parametrów technicznych. Chciałbym podzielić się przede wszystkim swoimi subiektywnymi odczuciami po pierwszej naprawdę wymagającej wyprawie z tym zestawem.

Pierwsze wrażenie?
Otrzymałem paczkę i moim oczom ukazało się mnóstwo elementów do samodzielnego montażu. Jednak wszystko jest na tyle intuicyjne, że proces montażu całej konstrukcji zajął dosłownie 3 minuty. Wystarczył śrubokręt i mamy gotowy szkielet do sakw. Ale wróćmy jeszcze do samego pierwszego wrażenia.
Po wyjęciu z pudełka uwagę zwraca przede wszystkim jakość wykonania. Materiał jest bardzo gruby, szwy wyglądają solidnie, a wszystkie elementy sprawiają wrażenie przemyślanych. Nic nie trzeszczy, nic nie wygląda na przypadkowe. To jeden z tych produktów, które już od pierwszego kontaktu budują zaufanie.

Montaż zajmuje kilka minut
Sakwy testowałem na KTM 690 Enduro R. Nie korzystałem z klasycznych stelaży bocznych. Zestaw był zamocowany wyłącznie do tylnej płyty bagażowej oraz uchwytów NICECNC znajdujących się przy podnóżkach pasażera. Sam montaż gotowego już zestawu okazał się bardzo prosty. Pierwsze założenie zajęło mi dosłownie 3 minuty… Co ważne, podczas całej wyprawy paski poluzowały się może raz po jakiejś glebie, ale to dosłownie minuta „naprawy” i można jechać dalej. Nawet wielogodzinna jazda po kamieniach i nierównościach nie spowodowała konieczności poprawiania mocowania, co uważam za duży plus. Wcześniejsza przygoda z Rhinowalk kosztowała mnie właśnie codziennie kilka minut na poprawę pasków.

Jedyną niedogodnością, z którą musiałem się pogodzić, był sposób tankowania KTM-a 690. Wlew paliwa znajduje się pod tylną częścią motocykla, dlatego przy każdej wizycie na stacji musiałem poluzować dwa paski mocujące do płyty bagażowej i zsunąć cały zestaw do przodu. Nie jest to jednak wada samych sakw, a bardziej specyfika konstrukcji motocykla. Warto dodać, że producent zastosował już rozwiązanie ułatwiające tankowanie w większym modelu 3×20 litrów, więc temat najwyraźniej został zauważony i liczę na to, że inne systemu również będą mogły na to liczyć.
Maroko bardzo szybko weryfikuje jakość sprzętu
Każdy, kto jeździł po Maroku, wie, że tam nie ma miejsca na sprzęt, który tylko ładnie wygląda. Kamieniste szlaki, ostre skały, piach i codzienna jazda przez wiele godzin szybkim tempie pokazują, co naprawdę jest dobrze wykonane. Podczas wyjazdu zaliczyłem pięć lub sześć wywrotek w terenie oraz jedną mocniejszą glebę. W takich momentach sakwy zwykle dostają najbardziej. To właśnie wtedy wychodzą słabe szwy, pękające klamry czy przecierający się materiał. W przypadku Red Koyot nic takiego się nie wydarzyło. Po powrocie nie znalazłem żadnych rozdarć, pęknięć ani przetarć. Klamry działały dokładnie tak samo jak pierwszego dnia, paski nie zmieniały swojego położenia poza jednym małym wyjątkiem, nie rozdarły się, a cały zestaw pozostał stabilnie zamocowany. To właśnie ta odporność i szybkość montażu zrobiła na mnie największe wrażenie
36 litrów w zupełności wystarczyło
Na wyprawę zabrałem zestaw o pojemności 36 litrów i przez jedenaście dni ani razu nie odczułem, że brakuje mi miejsca. Oczywiście wiele zależy od sposobu pakowania i ilości zabieranego wyposażenia, ale w moim przypadku spokojnie zmieściłem wszystko, czego potrzebowałem. Co więcej, nie musiałem upychać rzeczy na siłę. W zewnętrzne paski środkowej sakwy miałem przypięte jedynie zapasowe dętki, dzięki czemu cały bagaż pozostawał dobrze zorganizowany. Jeżeli lubisz wziąć więcej niż powinieneś albo zabierasz ze sobą dużo sprzętu „naprawczego” to dobrym wyborem będzie nieco większy model, czyli 3x20L.
Wodoszczelność?
Niestety, albo i stety w Maroko nie padało, dlatego nie mogę w 100% potwierdzić wodoszczelności. Jednak samo zapięcie tzn. wszyty kawałek plastiku oraz odpowiednie zgięcie sakwy totalnie to uniemożliwiało. Przeżyliśmy, co prawda burzę, ale piaskową. W środku nie znalazłem żadnego pyłku, zatem uważam, że szczelność została zachowana.
Jest jedna rzecz, którą producent mógłby poprawić
Trudno znaleźć produkt idealny w 100% i również tutaj zauważyłem jeden element wymagający dopracowania, który już konsultowałem z producentem. Chodzi o plastikowe uchwyciki gumowych ściągaczy. Po pewnym czasie gumka potrafi wysunąć się z tego elementu. Nie wpływa to na bezpieczeństwo jazdy ani funkcjonalność samych sakw, ale jest drobiazgiem, który warto byłoby poprawić w kolejnej wersji produktu. Producent zdaje sobie z tego sprawę i obiecywał poprawę tego elementu.

Poza tym naprawdę nie mam się do czego przyczepić. A wymieniony wyżej element, wymieniam tylko i wyłącznie z redaktorskiego obowiązku.
Podsumowanie
Red Koyot X-DURO 36L to jeden z tych produktów, które już po kilku dniach jazdy budują zaufanie, a po wymagającej wyprawie po prostu przestajesz o nich myśleć. I w tym przypadku to ogromny komplement. Przez blisko 3000 kilometrów jazdy po Maroku sakwy były wielokrotnie narażone na kurz, kamienie, upadki i codzienne pakowanie. Mimo tego nie pojawiły się żadne uszkodzenia materiału, rozdarcia czy problemy z mocowaniem.






Największe wrażenie zrobiła na mnie jakość wykonania. Gruby materiał, bardzo solidne klamry, stabilny system montażu i pełna wodoszczelność sprawiają, że jest to sprzęt, któremu po prostu można zaufać podczas długiej wyprawy. Jedynym elementem, który wymaga dopracowania, są plastikowe uchwyty gumowych ściągaczy. To drobiazg, który nie wpływa na bezpieczeństwo ani funkcjonalność sakw, ale warto byłoby go poprawić w kolejnych partiach produkcyjnych.
Czy kupiłbym je ponownie? Zdecydowanie tak. Po tej wyprawie z niecierpliwością czekam na kolejne wyjazdy, podczas których ponownie trafią na motocykl. Jeśli ktoś szuka solidnych, dobrze wykonanych sakw wyprawowych w rozsądnej cenie, Red Koyot X-DURO 36L to produkt, który z czystym sumieniem mogę polecić.



Zalety ✅
- bardzo solidna jakość wykonania,
- gruby i odporny na uszkodzenia materiał,
- brak przetarć po kilku wywrotkach i jednej mocniejszej glebie,
- bardzo szybki montaż (około 3 minut),
- stabilny system mocowania – paski nie luzują się podczas jazdy,
- pełna wodoszczelność,
- świetnie działające aluminiowe klamry,
- pojemność 36 litrów w zupełności wystarczająca na kilkunastodniową wyprawę,
- bardzo dobry stosunek jakości do ceny,
- produkt wyprodukowany w Polsce.
Wady ❌
- plastikowe blokady gumowych ściągaczy potrafią wypaść podczas użytkowania,
- w motocyklach z wlewem paliwa pod tylną częścią (np. KTM 690 Enduro R) konieczne jest poluzowanie dwóch pasków podczas tankowania (wynika z konstrukcji motocykla, nie samych sakw).

